: Karin Winter
: Liam Romans z miliarderem
: Publishdrive
: 9789657871263
: 1
: CHF 4.40
:
: Erzählende Literatur
: Polish
: 362
: DRM
: PC/MAC/eReader/Tablet
: ePUB

Opiekuńczy prezes z mrocznymi sekretami. Genialna naukowczyni, która nie powinna ulegać pokusie. Gdy niewinny zakład rozpala chemię między nimi, stawką staje się coś znacznie więcej niż tylko ich kariery.


Dr Aleria James zbyt ciężko pracowała na swój sukces, by pozwolić, aby wspólna przeszłość z Liamem Valeurem zniszczyła jej dorobek. Kiedy jednak Liam zostaje prezesem nadzorującym jej przełomowy projekt badawczy, ich starannie utrzymywany profesjonalny dystans zamienia się w pożar zakazanej namiętności. To, co zaczyna się jako niewinny zakład o randkowanie, przeradza się w coś znacznie niebezpieczniejszego - i uzależniającego.


Liam Valeur zawsze dostaje to, czego chce, a chce Alerii. Jednak wraz z intensywnością ich potajemnego romansu rośnie zagrożenie czyhające na jego rodzinę. Gdy śmiertelny wróg jest coraz bliżej, a niszczycielskie sekrety wychodzą na jaw, Liam musi wybierać: chronić kobietę, którą kocha, czy ujawnić prawdę, która może zrujnować wszystko.


Kup teraz jednym kliknięciem i przekonaj się, czy miłość może przetrwać w cieniu niebezpieczeństwa i pożądania.

ChapterJeden


Liam


Po raz trzeci szarpię się z krawatem, drżące palce odmawiają mi posłuszeństwa. Lusterko w samochodzie odbija cienie pod oczami — świadectwo nocy spędzonej na krążeniu po moim penthouse, z maminy m raportem szpitalnym w kółko odtwarzającym się w głowie.

Kawa nie wystarcza, by przepędzić zmęczenie aż do szpiku kości, ale przetrwałem posiedzenia zarządu po jeszcze krótszym śnie.

Wysiadam z auta, wrześniowe słońce ostro kontrastuje z chłodem, który mam w kościach. LumiVera Labs wyrasta przede mną — niepozorny budynek.

„Nie powinno mi to zająć długo, Marcusie” — mówię do mojego ochroniarza, zmuszając głos do stabilności. „Możesz poczekać w lobby.”

Lobby LumiVera jest skromne, ale zadbane. Młoda recepcjonistka wita mnie wyćwiczonym uśmiechem i kieruje do windy. Gdy wjeżdżam na ostatnie piętro, telefon wibruje.

Logan

Musimy porozmawiać o Tacie.

Zaciskam szczękę i wciskam urządzenie z powrotem do kieszeni. Nie teraz. Nie tutaj.

Ale wspomnienia napierają nieproszone. Zaciskam pięści, gdy w mojej głowie rozbrzmiewają słowa Rydera — natrętne i nieubłagane. Tykanie zegara szafkowego w rogu wydaje się głośne, odmierzając każdą p